niedziela, 1 lutego 2026

Szuszarka, tfu suszarka

 Taka do filamentu.


Powiem tak – łysy kupił… suszarkę.

Tak. Ja. Łysy. Suszarkę.

Ironia losu level: Pantene.

Walka z wydrukami na Bambusie przypomina momentami MMA – tylko zamiast przeciwnika masz… siebie. Druk 3D to nie hobby. To jest psychotest. I krótka, szczera rozmowa z kumplem, któremu przy pomocy kija bejzbolowego wcisnąłem kiedyś drukarkę Anycubica.

Po dekadzie druku doszedłem do wniosku, że może jednak nie wszyscy na forach są w sektach i suszarka do filamentu to nie mit jak Yeti czy działający support producenta.

Marek – ten od Anycubica – pokazał mi dwa wydruki. Ten sam element. Te same ustawienia. Ten sam filament. Jeden przed suszeniem – dramat. Drugi po suszeniu – poezja.

Od tej chwili Marek chodzi dziwnie uśmiechnięty, coś sapie pod nosem i przy każdej okazji wyzywa mnie od ...synów. Ale ziarno zostało zasiane.


Do tej pory wszelkie sugestie suszenia omijałem szerokim łukiem. Jak Ślązak grupkę „lokalnych patriotów sosnowieckich” z łańcuchami w rękach. Coś jak Pruszków kontra Wołomin – teoretycznie Polska, praktycznie wojna domowa. Ale dobra. Popatrzyłem po internetach. Poczytałem.
Pooglądałem produkcje filmowe o tym, jak ekscytującym zjawiskiem może być zawilgocony filament. Na mszę też dałem. W tej intencji.
Decyzja zapadła.
Marek podał model, cenę w dukatach i – oczywiście – wskazał najlepszy sklep na naszej planecie: aledrogo.

Znalazłem.

Nie na aledrogo.
U innego łysego. U Bezosa.
Łysy łysego nigdy ten tego… więc mówię: a niech się wzbogaci na mojej krwawicy.
Na aledrogo: 128 dukatów.
U Łysego na Amazonie: 70 dukatów, razem z kurierem konnym.
I teraz hit – koń przyjechał po 16 zdrowaśkach. Szesnaście godzin.
Amazon działa szybciej niż moje postanowienia noworoczne.
Dobra, koniec lania wody. Przejdźmy do ołtarza… znaczy: konkretów.

W pudełku :

  • suszarka,
  • zasilacz,
  • kawałek teflonowej rurki (żeby filament miał luksus),
  • instrukcja… i uwaga – nawet kilka zdań w polskiemu językowości. Szok kulturowy.

Rozpakowałem.
Włączyłem.
Filament zapodałem.
Maszyna prosta jak deska sedesowa.
Podnosisz klapę.
Wkładasz filament.
Zamykasz. Ja często zapominam o zamykaniu :) i ręców po..... nie myję, nie myję bo mam czystego.
I zaczyna się walka z czterema przyciskami.
Czterema!
Jeden włącza.
Drugi wybiera tryb.
Trzeci i czwarty pozwala dodawać lub ujmować, czyli ... wybierać.
Ustawia czas – do 24 godzin, co pół godziny, bo przecież żyjemy w cywilizacji.
Temperatura, a właściwie materiał : 61, 63 albo 75 stopni.

Instrukcja mówi, co do czego – więc nie zgadujesz jak przy totolotku.
Można podpiąć rurkę teflonową i drukować bezpośrednio z suszarki.
Drukarka ciągnie druta jak Malwina na poboczu.
Sama suszarka – solidna. Plastiki nie trzeszczą, wnętrze z amelinium, bęben kręci się lekko jak sumienie pisiora.
Popracowała kilka godzin.
Wysuszyłem jednego PET-a.
Nie wiem po co, ale wysuszyłem.
Zrobiłem wcześniej klasyczną łódkę – zobaczymy, czy po suszeniu wypłynie, czy pójdzie na dno jak moje oszczędności.

O zachwytach jeszcze nie będę prawił – bo testy trwają.
Ale wiem jedno.
Wiem, z czego NIE jestem zadowolony.
Ta suszarka wyje.
Świst powietrza jak komputer z wentylatorami czyszczonymi ostatnio za rządów SLD.
Stoi obok – jest irytująca. Nie tragedia.

Ale jakby ktoś odpalił odkurzacz… tylko bez sprzątania.

Reasumując, 70 PLN-ów, chyba nie jest źle. Marek już kupił drugą :), tym razem u Bezosa.
Link : Suszarka na Amazonie 





Może cos jeszcze o tej maszynerii napiszę.
 






 





czwartek, 29 stycznia 2026

wtorek, 27 stycznia 2026

ToTo-33 Zero - model treningowy - uzupełnienie.

Przedstawiam uzupełnienie dla modelu ToTo-33 Zero. Jako że platforma ma być uniwersalna, dlatego też dorobiłem mu usterzenie motylkowe zwane też usterzeniem Rudlickiego.

ToTo-33 Radiomaster TX16

Na poniższych fotografiach rysunki projektu, wydruków itd. Myślę że objaśnianie na tym poziomie zaawansowania chyba nie jest potrzebne, wystarczy wydrukować, skleić lub też skręcić ze sobą obie połówki usterzenia i zamontować je w samym kadłubie. Połówki możemy ze sobą złączyć z pomocą dwóch kawałków filamentu, z którego model będzie drukowany.
Stosowne otwory montażowe są gotowe.  


ToTo-33 Radiomaster TX16

ToTo-33 Radiomaster TX16

ToTo-33 Radiomaster TX16

ToTo-33 Radiomaster TX16

ToTo-33 Radiomaster TX16

Gdyby ktoś był chętny to pliki stl można pobrać z adresu : https://motylasty.pl/toto33.html

niedziela, 25 stycznia 2026

Temu wiertarka.

 Wiertarka z Aliexpressa – czyli jak NIE potrzebowałem, ale KUPIŁEM

Mini wiertarka Temu

Proszę państwa…Ja mam 32 wiertarki. Trzydzieści. dwa. Bo kto debilowi zabroni być bogatym ?
Bo są potrzebne, bo różne dziury mam do zrobienia, bo w różnych materiałach, bo nie samymi szpilkami człek żyje. To nie jest warsztat, to jest schron przeciwatomowy dla wierteł.

I wtedy… reklama ALIEXPRESSA.

Ta reklama nie pyta „czy potrzebujesz?”. Ona wie, ona jest pewna. Ona mówi: „ilu byś nie miał wiertarek, właśnie tej potrzebujesz w tej chwili, umysł i rozsądek  z tym nie ma nic wspólnego, otwórz swe serce” No więc wydałem jakieś czterdzieści dukatów, żeby „zapoznać się z nową wiertareczką”.

Zapoznać się! Jakby to była randka, a nie chińskie narzędzie, które przychodzi statkiem wolniej niż list gończy.

Na zdjęciach? CUDO

Błękitny kolor – taki „elektryk po terapii”.
Kompaktowa – jakby ktoś skurczył wiertarkę w pralce
Cała metalowa – bo jak metal, to od razu męsko.
I borkop z kluczem – od 0,3 do 4 mm…
Czyli chirurgia precyzyjna, a nie wiercenie.

No i teraz kluczowy moment: dwa piwa Karmi. Bezalkoholowe, ale umysł już na urlopie.
Spity jak pawian sokiem bananowym klikam: KUP TERAZ. Czy jakoś tak, wpadło do koszyka.
Pyk. Konto: „było miło”.

A ja przez kilka dni:

  • bieganie do okna
  • nasłuchiwanie kuriera
  • brak snu

Jakbym czekał na pierwsze dziecko, a nie wiertarkę z Aliexpressu, albo jakiegoś Temu.
Przychodzi. Pudełko… Kartonu tyle, co honoru u "pisowca".
Jakość taka, że jakbyś kichnął, to by się samo otworzyło.
Mówię: dwa prochy na uspokojenie, dwie zdrowaśki i rozpakowuję.

Wew środku:

  • instrukcja (taka, że bardziej filozoficzna)
  • wiertarka
  • zasilacz
  • klucz

Biorę do ręki…

I mówię: oho!
Leży dobrze.
Ciężar ma – jak Kałasznikow w wersji mini.
Czuć solidność.
Zasilacz za to malutki, kabelki krótkie… No ale wiadomo – Ali.

Tu wszystko jest „na styk”, jak budżet pod koniec miesiąca.

Dane techniczne?

Brzmią jakby ktoś je pisał po trzech energetykach:

  • 3 do 12V
  • 2A
  • płynna regulacja
  • wiertła od mikroskopu do „może się uda”, czyli od 0.3 do 4 mm średnicy

Jak pracuje?

Krótka obudowa – super do ciasnych miejsc.

Wyłącznik z tyłu…

BO OCZYWIŚCIE.

Zawsze tam, gdzie nie chcesz. Pisałem o tym w artykule o "pedale".

Leży stabilnie, moment obrotowy jest.

Wierciłem plastik, drewno, frezowałem, szlifowałem…

I teraz najlepsze :
DZIAŁA.
Nie wybuchła.
Nie spaliła się.
Nie uciekła do Chin.


Mini wiertarka Temu

Mini wiertarka Temu

Czy potrzebowałem 33. wiertarki?    NIE.
Czy jestem zadowolony? ................. TAK. I to jest najgorsze.




niedziela, 11 stycznia 2026

Pedał modelarski

 Pedał. Tak. Normalny, faktyczny, rzeczywisty i najprawdziwszy. Pedał.


Zanim ktoś się zagotuje – spokojnie. Nie dzwonimy po prawnika, nie wzywamy Twittera, nie robimy marszu oburzonych i goownoburzy na Szajsbooku. Mówię o peda­le. Tym do naciskania nogą. Mechanicznym. Legalnym. Bez poglądów i orientacji.
Bo ja jestem prostym człowiekiem. Jak coś ma nazwę, to ją stosuję. To jest pedał. Jak młotek – młotek. Jak wiertarka – wiertarka. Jak ja w poniedziałek – wrak człowieka.
I teraz pytanie: po co mi pedał?
Otóż, drogie państwo, jeśli jesteś modelarzem, majsterkowiczem albo twórcą ludowym z YouTube’a,
to znasz ten dramat. W jednej ręce trzymasz element, w drugiej szlifierkę, a w trzeciej… no właśnie, nie masz trzeciej ręki, bo nie jesteś ośmiornicą ani politykiem.
A włącznik? Oczywiście, że od dupy strony. Zawsze. Co pokazałem na fotografiach poniżej.
Projektanci tych narzędzi muszą być ludźmi, którzy w życiu niczego nie używali. Oni projektują włączniki tak, jakby mówili:
– „A teraz, użytkowniku, pokaż swoją zręczność. Zrób jogę palców. Udowodnij, że zasługujesz na 10 tysięcy obrotów.”

Bo najpierw :
  • włącz,
  • ustaw obroty,
  • nie upuść modelu,
  • nie przewierć sobie dłoni,
  • nie zrób z palca kiełbasy krakowskiej.

A to są maszyny wysokoobrotowe. One nie startują jak diesel zimą. One idą od zera do „chirurgia plastyczna” w pół sekundy.
I często jest tak, że lepiej wpierw przyłożyć narzędzie, a dopiero potem je uruchomić.
Ale wtedy… brakuje tej jednej, magicznej kończyny. Trzeciej ręki. Albo i czwartej – zależy od poziomu stresu. Olśniło mnie, bo akurat zgarbiony zerkałem jak mi nogi śmierdzą.
Przecież maszyny do szycia tak działają!
Ręce wolne, nogi pracują, a głowa… no, głowa i tak jest zajęta myśleniem, czemu znowu coś spierd…liłem.

Proces myślowy przeszedł w proces zakupowy.

Udałem się do kościoła pod wezwaniem świetnego Castorama.
Tam, przy ołtarzu pełnym dewocjonali o duchowości elektrycznej, dokonałem wyboru,
przy wyjściu z owego kościoła uiściłem stosowną ofiarę bliską naturze wymiany handlowej,
ciężko zarobione dukaty za kabel, wtyczkę, gniazdko i przycisk dzwonkowy w wersji dla ubogich,
bez ramki, bo ramki są dla burżujów. „ A paragon to se wsadźcie „ - pomyślałem, szczęść Bosh-e.

Wróciłem do swej stajenki modelarskiej, odpaliłem mózg elektronowy, SketchUp poszedł w ruch.
Szybki szkic. Projekt pedała.  Bambus. Drukarka 3D.
W tle warstwy natury muzycznej, by przyćmić delikatny i zarazem ożywczy szelest Bambusa  Kraftwerk – „Tour de France”, bo rowery, a jak rowery to i pedały muszą być. 
Klimat jak w enerdowskim laboratorium Trabanta lat 80, tylko piwo cieplejsze, znaczy piwo normalne tylko zawarty w nim bezalkohol jakiś taki cieplejszy był.

Kolory?
Czarno-czerwone.
Żeby pasowało. Do wszystkiego.
I do… no… powiedzmy… , co najważniejsze – do wysokich czarno czerwonych szpilek Christian Loubotin😏. Jak poprosicie to fotkę wstawię.

I jak to działa?. No jak?
Ruki swabodnyje!, Ręce wolne, noga klika, narzędzie rusza wtedy, kiedy ja chcę.
Zero gimnastyki, zero stresu, zero modlitw do patrona modelarzy.
Morał?
Czasem rozwiązanie problemu nie leży w rękach. Czasem… leży pod stołem.

Pedał elektryczny modelarski.
Elementy projektowane, ramka, obudowa górna i podstawa.

Pedał elektryczny modelarski.
I wszystkie mają włączniki od dupy strony.

Pedał elektryczny modelarski.
Części składowe.

Pedał elektryczny modelarski.
Po zmontowaniu.


Dziękuję B... wiadomo za co :), dobranoc i moc pozdrowień dla środowisk ge….jowskich. 

Projektantów Proxxona, Dremela, Parksidea i innych pozdrowię, jak w końcu zamontują ten cholerny włącznik tam gdzie ma być, czyli pod palcem – no tym od grzebania w nosie.

poniedziałek, 5 stycznia 2026

Świat ogarnięty oczami, czyli unboxing lupy nagłownej Parkside

 Krótka o wzroku rozprawka.


Opowieść o człowieku, któremu się wydawało, który kiedyś miał wzrok… a dziś ma wspomnienia po wzroku i klasyczne niemieckie porno na słuch jedynie bierze, a tekstów w owych filmach nie za wiele.

Kiedyś widziałem tak ostro, że mogłem czytać ogłoszenia parafialne siedząc w samochodzie na parkingu przy kościele. A dzisiaj? Dzisiaj jak coś widzę wyraźnie, to znaczy, że stoi za blisko albo już mnie boli. Mój wzrok nie pogarsza się stopniowo – on po prostu odchodzi w otchłań, bez pożegnania.

Teraz patrzę na świat i zastanawiam się:
  • to jest detal czy halucynacja?
  • to jest rysa czy włos?
  • to jest kobieta w kozakach na szpilce czy baba w kaloszach?

Bo tak, mój wzrok osiągnął poziom, na którym kalosze i kozaki różnią się głównie narracją, nie obrazem. Kolor się zgadza – resztę mózg dopowie. Mózg, który sam ma już swoje lata i działa w trybie: „a, kur..., nieważne”.

W modelarstwie jest jeszcze lepiej. Tam mój wzrok nie tylko mnie oszukuje – on mnie wystawia. Siedzę, składam, patrzę… i myślę, że jest idealnie. Odkładam. Zakładam lupę. I nagle widzę, że ten model wygląda jakby był składany w trakcie podróży składem towarowym na trasie Kielce - Sosnowiec

Tradycyjne okulary? One są dziś bardziej symboliczne. Zakładam je po to, żeby oczy wiedziały, że się staram. Realnie pomagają tyle, co mówienie „no trudno” przed porażką.

Lupa stołowa? Super rozwiązanie, jeśli chcesz jednocześnie:
  • widzieć detal
  • garbić się jak znak zapytania
  • i zastanawiać się, kiedy strzelą ci plecy

Dlatego kupiłem lupę nagłowną. A właściwie… Lidl mi ją sprzedał, bo wiedział, że prędzej czy później tam trafię. Parkside. Cena uczciwa. Trochę ciężko zarobionych dukatów na to poszło.
Jakość? Ku mojemu zdziwieniu – lepsza niż moje oczy.

Zakładam to ustrojstwo i nagle… szok. Widzę.  Normalnie widzę.

Spojrzałem w lustro, faktycznie mam tych parchów na pysku trochę, a cały czas myślałem, ze to jedynie muchy. Nie „chyba”, nie „wydaje mi się”. Widzę TAK, że aż mnie to obraża.
Bo się okazuje, że problemem nie był świat. Problemem byłem ja.

Plastik solidny. Guma na czole. Guma na uszach. Nos potraktowany delikatniej niż moja samoocena po pięćdziesiątce. Organ węchny przeżył. Godność – już niekoniecznie, bo wyglądam w tym jak technik z czeskiego filmu science fiction klasy B, ale coś za coś.

Regulacji jest tyle, że mogę ustawić tę lupę dokładniej niż swoje życie. Kąt, odległość, LED – wszystko. Zakres 45–65 mm, czyli dokładnie tyle, ile dzieli moje oczy od rzeczywistości, której już nie ogarniam.
Powiększenia ?
  • 1x – „aha”.
  • 1,5x - "a o to chodziło"
  • 2x – „dobra dobra”.
  • 2,5x - "no bez flaszki nie da rady"
  • 3x – „o świety Panie w Marcepanie, kto to tak spier… lił? Aha… ja.”

I wtedy przychodzi refleksja. Ta lupa nie poprawia wzroku. Ona demaskuje. Ona pokazuje prawdę. Brutalną. Bez filtrów. Że ręce już nie te. Oczy już nie te. A precyzja? Precyzja wymaga dziś baterii AAA i modułu diodowego doświetlającego przed oczny obszar egzystencji.

Używam jej regularnie. Leży w modelarni. Zawsze pod ręką. Jest moim ostatnim bastionem godności. Bo dzięki niej mogę jeszcze udawać, że panuję nad detalem.
Ale z daleka?
Z daleka dalej mylę kalosze z kozakami na szpilce. Z daleka świat jest jak mój wzrok – pełen domysłów.
I wiecie co? Już się z tym pogodziłem.
Bo w skali 1:10 widzę perfekcyjnie.
A świat w skali 1:1… niech sobie sam założy lupę.









ToTo-32 Artu - model halowy

 



ToTo-33 Artu jest konstrukcją eksperymentalną, zaprojektowaną z myślą o lataniu akrobacyjnym, gdzie kluczowe znaczenie mają precyzja sterowania, sztywność przy niskiej masie oraz odporność konstrukcji na wielokrotne obciążenia dynamiczne. Model powstał jako próba zastosowania nowego, wcześniej przeze mnie nieużywanego materiału piankowego, który w założeniu miał połączyć elastyczność
z trwałością, istotną w intensywnym treningu figur akrobacyjnych.

Do budowy wykorzystano płytę PICHLER o grubości 3 mm. Materiał ten charakteryzuje się bardzo zwartą i jednorodną strukturą, wysoką elastycznością oraz znaczną odpornością na pękanie i kruszenie, typowe dla klasycznego depronu. Dzięki tym właściwościom konstrukcja lepiej znosi przeciążenia powstające podczas gwałtownych zmian kierunku lotu, snapów, harrierów oraz manewrów 3D wykonywanych przy niskiej prędkości postępowej.





Więcej o modelu, jego budowie na : https://motylasty.pl/toto32.html

piątek, 2 stycznia 2026

Spawarka do filamentu.

 Maszyneria do spawania filamentów PETG, PLA, ABS i innych.

Spawarka do filamentu.

Problemem w trakcie drukowania czasami jest brak lub też zerwanie filamentu, nie wszystkie drukarki maja możliwość wymiany i wznowienia wydruku od tego momentu. Możemy też chcieć drukować element w jednym kolorze i nagle przejść na inny kolor. 

Znalazłem w necie stosowne urządzenie firmy Sunlu do spawania, jednak jego cena trochę mnie …….. Wszak to prosta operacja, nie wymagająca kosmicznych technologii i elektroniki. Dalsze poszukiwania poskutkowały znalezieniem bardzo prostej, a wręcz prymitywnej maszynki do tego służącej.
Kilka części metalowych, do tego wkładka teflonowa rozwiązują problem. Samo spawanie wykonuje się z pomocą zwykłej zapalniczki lub małego palnika. 


Sposób użycia jest bardzo prosty, zerwany filament wkładamy z jednej strony od strony teflonu, a z drugiej od strony metalowego „kowadła”. Ściskamy ze sobą odcinki filamentu i przypalamy ( topimy ) miejsce połączenia zapalniczką lub palnikiem, następnie przeciągamy filament w stronę teflonu.

Rozkręcamy maszynę dołączonym imbusem i wyjmujemy sklejony filament. Miejsce połączenia możemy wyrównać kawałkiem papieru ściernego. W ten sposób pospawałem już kilka kawałków
i bardzo fajnie się to zachowuje. 


Spawarka do filamentu.

Spawarka do filamentu.

Spawarka do filamentu.

Spawarka do filamentu.

Polecam z sumieniem bardzo czystym.

poniedziałek, 29 grudnia 2025

ToTo-33 Zero - model treningowy.

Postanowiłem pójść swym "strachom" związanym z programowaniem i konfiguracją Radiomastera
TX-16 na przeciw.

ToTo-33 Radiomaster TX16
Wielkość modelu.

ToTo-33 model do treningu ustawień i programowania aparatur.

Rozkładanie niemal trzymetrowego motoszybowca w warunkach domowych — w salonie, kuchni czy nawet w modelarni — stanowi dla modelarza niemałe wyzwanie. Tymczasem właśnie w takich warunkach najczęściej wykonujemy kluczowe czynności przedoblotowe: programowanie aparatury, kontrolę kierunków wychyleń, ustawienia serw, regulację miksów oraz testy faz lotu. Podobna sytuacja występuje przy kończeniu budowy nowego modelu — już samo wstępne zaprogramowanie nadajnika potrafi być frustrujące, a poziom komplikacji gwałtownie rośnie w momencie wprowadzania zaawansowanych konfiguracji, takich jak zmienne fazy lotu czy nietypowe układy sterowania.

Z myślą o tych pracach postanowiłem zaprojektować i zbudować model „uniwersalny”, pełniący rolę platformy treningowej. Założenie było proste: odbiornik wraz z całą konfiguracją aparatury przygotowuję na tym modelu, a następnie — już w pełni zaprogramowany — przenoszę do docelowej konstrukcji.

Dysponując kilkoma zapasowymi serwami zalegającymi w szufladzie „na wszelki wypadek”, początkowo rozważałem wykonanie modelu z depronu. Jednak dostęp do kilku drukarek 3D
w mojej modelarni przesądził sprawę — projekt powstał w SketchUpie, a przy okazji był dobrą okazją do przetestowania nowej drukarki Bambu Lab, która niedawno zasiliła mój park maszynowy.

Model zaprojektowano pod popularne serwa klasy 9 g, konkretnie TowerPro SG90. Kluczowym założeniem konstrukcyjnym była maksymalna uniwersalność. Konstrukcja umożliwia szybką zmianę konfiguracji — od klasycznego usterzenia poziomego, przez układ V, aż po konfigurację kaczki.
Model jest w pełni rozkładalny, co znacząco ułatwia testy różnych układów sterowania.

Dodatkowym elementem jest stabilna podstawa montażowa, zapewniająca pewne ustawienie modelu podczas programowania oraz miejsce na odbiornik i źródło zasilania. Wszystkie powierzchnie sterowe — lotki, klapy oraz stery — są napędzane niezależnymi serwami, co pozwala na pełną symulację rzeczywistych konfiguracji modeli RC.

Priorytetem była prostota montażu: brak klasycznych zawiasów, dodatkowych orczyków, klejenia czy skomplikowanych połączeń mechanicznych. Serwa montowane są na wcisk lub przykręcane, a całość opiera się wyłącznie na elementach drukowanych. Wymusiło to zastosowanie filamentu PETG, który pełni jednocześnie funkcję materiału konstrukcyjnego i elastycznego zawiasu dla wszystkich powierzchni sterowych. Konstrukcja skręcana jest za pomocą czterech śrub M2, a serwa usterzenia osadzone są w dedykowanych gniazdach i mocowane wkrętami. Klej na gorąco — zgodnie z moją zasadą — pozostaje zarezerwowany wyłącznie dla modeli halowych.

ToTo-33 Radiomaster TX16
Projekt - widok z góry.

ToTo-33 Radiomaster TX16
Projekt - bez podstawy.
ToTo-33 Radiomaster TX16
Projekt - na podstawce.

ToTo-33 Radiomaster TX16
Elementy składowe po wydruku.

ToTo-33 Radiomaster TX16
Mocowanie usterzenia.

ToTo-33 Radiomaster TX16
Widok tyłu modelu.

ToTo-33 Radiomaster TX16
Zainstalowane serwa ogona.

ToTo-33 Radiomaster TX16
Mocowanie płatów.

ToTo-33 Radiomaster TX16
Widok od spodu.

ToTo-33 Radiomaster TX16
Widok z góry po zamocowaniu wszystkich serw.

ToTo-33 Radiomaster TX16
Wpięty odbiornik, model stoi na podstawce.


Niebawem zamieszczę jakiś filmik z działania tej piekielnej maszyny, teraz tylko zasiąść przy stole
z browarkiem :) i ....... programować, programować.
Gdyby ktoś był chętny to pliki stl można pobrać z adresu : https://motylasty.pl/toto33.html